A A A

CZYNNIKI GENETYCZNE

Istnieje możliwość wyhodowania przez odpowiednie rozmna­żanie takiej rasy zwierząt, z których każde będzie zapadać na określoną postać nowotworu. Odpowiednikiem takiego zja­wiska u ludzi jest rodzinna polipowatość jelita grubego i od­bytnicy, oraz choroba skóry zwana skórą pergaminowatą barwnikową, w których ostateczna przemiana złośliwa jest wręcz nieunikniona. W pierwszym przypadku nie jest niezbędny żaden czynnik rakotwórczy, w drugim promienie pozafiołkowe mogą przypuszczalnie dzia­łać jako współdziałający czynnik rakotwórczy (kokarcynogen). Prócz tych nie pozostawiających wątpliwości przykładów istnieją także inne nowotwory, które występują rodzinnie. In­formacje genetyczne dotyczące nowotworów złośliwych są prawdopodobnie przekazywane bezpośrednio z rodziców na potomstwo w DNA chromosomów komórek płciowych. W in­nych przypadkach zasadnicze zmiany w DNA mogą być wnie­sione do DNA jako cecha nabyta zarówno przed zapłodnie­niem, jak i podczas dalszego rozwoju. Wiemy na przykład, że wiele substancji chemicznych lub wirusów może przenikać sto­sunkowo łatwo przez tak zwaną barierę łożyskową. Innym sposobem dotarcia czynników rakotwórczych do dziecka jest bezpośrednie zakażenie, które odbywa się albo podczas poro­du, albo w późniejszym czasie, np. z mlekiem matki. Przekazanie czynnika chorobotwórczego rozmaitymi wyżej wspomnianymi sposobami może stwarzać pozór, że w każdym z tych przypadków choroba była dziedziczna, a przecież me­chanizmy powstawania były bardzo różne. Przekazane na dro­dze „pionowej" wirusy, które w rozmaity sposób przeniknęły do DNA, mają bardzo istotne znaczenie, jako przyczyny pier­wotne (inicjujące) przemiany złośliwej. Współczesna technika badania w wielu przypadkach nie jest tak czuła, aby pozwalała wykryć wirusa nawet w takich no­wotworach zwierzęcych, o których wiadomo, że powstają w następstwie zakażenia wirusami rakotwórczymi. W tych przypadkach powstaje podejrzenie, że wirus został całkowicie wcielony do materiału genetycznego komórek gospodarza i tylko dokładne zbadanie włókienek DNA pozwoliłoby wy­kryć podstawionego intruza. Anomalie chromosomów: Im starszy jest wiek matki, tym znaczniej wzrasta szansa po­wstawania anomalii w chromosomach dziecka. Jedna z takich anomalii znana jest pod nazwą trisomii (ponieważ w 21 parze chromosomów znajdują się 3 chromosomy zamiast 2). W wy­niku tej anomalii dziecko rodzi się jako tzw. mongoł i jako taki ma 30-krotnie większą szansę zachorowania na chorobę nowotworową. Nowotwory zdarzają się częściej w potomstwach starszych matek. Ryzyko zachorowania na nowotwory jest o 40% więk­sze u dzieci urodzonych przez matki w wieku powyżej 40 lat niż u dzieci młodych matek w wieku poniżej 20 lat. Jakkol­wiek należy usilnie zachęcać kobiety, by miały dzieci, gdy są jeszcze młode, to jednak nie wolno doradzać kobietom starszym, by nie rodziły dzieci z obawy przed większym ryzykiem zapadnięcia na chorobę nowotworową. Nawet gdyby ryzyko było większe niż 50%, to i wtedy na 2 000 dzieci przypadałby tylko 1 przypadek nowotworu. Promienie jonizujące, wirusy i związki chemiczne znane są z tego, że mogą wywołać wyraźne anomalie chromosomów. Uszkodzenie chromosomów może być tak znaczne, że unie­możliwia dalsze rozmnażanie się komórki, a tym samym i dal­sze przekazywanie anomalii. Jednak przy mniejszym uszko­dzeniu komórki mogą zachować zdolność do rozmnażania się i przekazywania nabytej anomalii następnym pokoleniom ko­mórek. Nie jest wykluczone, że wadliwość w informacji gene­tycznej, niezbędnej do regulowania proliferacji komórek, mo­że być przekazana dalszym pokoleniom. Wtedy nowe linie komórek miałyby jedną z charakterystycznych cech nowotwo­ru złośliwego, mianowicie zdolność do nieustannego dzielenia się. Zdarza się, że w nowotworach złośliwych zmiany w chro­mosomach są tak znaczne, że mogą być wykryte za pomocą współczesnych metod. W niezbyt licznych przypadkach zmia­ny w chromosomach są tak znamienne dla określonego rodza­ju nowotworu złośliwego, że można go rozpoznać, zanim ujaw­ni się on w obrazie klinicznym choroby. Jako przykład kla­syczny może służyć tzw. chromosom filadelfijski w przewlek­łej białaczce szpikowej. Nie wiadomo, w jakim czasie przed ujawnieniem się choroby może być wykryta owa anomalia, ale jest sprawą jasną, że to odkrycie otwiera nową dziedzinę we wczesnym rozpoznawaniu nowotworu. Nie ma powodu do wątpliwości, że rozpoznawanie anomalii chromosomów bę­dzie miało ogromne znaczenie w programowaniu badań, doty­czących zarówno wczesnego rozpoznawania nowotworów zło­śliwych, jak i wykrywania stadiów zwiastunowych, wstępnych prekursorów. Hamulcem dla postępu jest zawiła i czasochłon­na technika badania. Pilnie niezbędne są nowe i precyzyjne metody, które pozwoliłyby sporządzić szczegółowe mapy bu­dowy chemicznej i struktury chromosomów. Czynniki rakotwórcze o słabym działaniu mogą być łatwo przeoczone, jeżeli nie jest prowadzony nadzór epidemiolo­giczny. Należy podjąć poważne próby, by rzucić więcej świa­tła na wszystkie przyczyny i stosować w tym celu wszelkie dostępne środki wespół ze starannym zbadaniem każdego przypadku nowotworu i wyświetleniem wszystkich możliwych czynników byłych i obecnych, domowych i przemysłowych posługując się ankietą i wywiadami. Można żywić nadzieję, że analiza wielkiej liczby pacjentów cierpiących na podobne typy nowotworów może doprowadzić do wykrycia czynników przyczynowych. Akcja wykrywania czynników rakotwórczych w środowisku będzie postępowała powoli, ponieważ czynniki te najprawdopodobniej powodują rozwój nowotworów tylko u 1 na 1000 osób narażonych na ich działanie. Akcja ta będzie wymagała wielkiej dokładności i niezmier­nie złożonej pracy i z tego powodu zwracamy się do społe­czeństwa, apelując o zrozumienie jej wagi i udzielenia popar­cia. Im więcej będzie wiedział o nowotworach „szary czło­wiek", tym prędzej zostaną poznane powiązania pomiędzy czynnikami środowiskowymi a powstawaniem nowotworów.